Komentarz do wpisu: Jak płakać po Polakach, martin.slenderlink
Nikt im tam Stocha nie przyprowadził do szatni - mógłby im przemówić do rozsądku, że celem to się można przejmować po odpowiednim wykonaniu roboty. A przecież w piłce da się więcej naprawić, bo ma się 90 minut, a nie rozbieg i wybicie. Tutaj było granie w stylu: "jak to? czy naprawdę jesteśmy aż tak ch....i?"
Piszę o swoich wrażeniach, kiedy patrzyłem na te twarze wychodzące z tunelu, a potem na Pazdana konstruującego z musu "akcje ofensywne", dziury między formacjami i ten dziwaczny kop Krychowiaka skoordynowany doskonale z biegiem Szczęsnego i spojrzeniem Bednarka w kierunku linii bocznej. Ocknęli się dopiero pod sam koniec, że w końcu mają jeszcze stały fragment. Nie mam tutaj aspiracji do szerszych tez, ani nie chcę się wpisywać w narzekanie na dmuchany balon - to w końcu w pewnej mierze normalne, nawet jeśli odrobinę karykaturalne w naszym przypadku, patrząc na ogólny stan piłkarstwa kopanego. Kibic wszak liczył, że "może wreszcie nie będzie o honor".
Brakuje tych turniejów - za duże przerwy, ale to wynika z ogólnego stanu. Brakuje świadomości, że można przegrać, kiedy się goni marzenia i jest się mentalnie nietrzeźwym, że jest tu i teraz, a nie dwubiegunowe rozedrganie mentalne, którym sobie możne d... podetrzeć.
