Skoro zawsze przy powołaniach piłkarzy na mecze reprezentacji Polski zdecydowanie więcej mówi się o tych, których brakuje, to teraz jest identycznie. Ale ze zdwojoną siłą. Bo nie chodzi o Kamila Grabarę, Tomasza Kędziorę czy nawet Kacpra Urbańskiego. Nie dość, że mowa o najważniejszym od kilkunastu lat piłkarzu kadry i jej kapitanie, to jeszcze nie to jest w tej sprawie najistotniejsze. Robert Lewandowski wyprzedził ruch selekcjonera. Wydając oświadczenie, w którym de facto nie powołał się. Sam.