Poranek 5 czerwca w Bolkowie (woj. dolnośląskie) wyglądał na cichy i spokojny. Do czasu. Około godz. 7.00 na parkingu pod Biedronką doszło do policyjnej interwencji, która błyskawicznie przerodziła się w piekło: strzały, ranny funkcjonariusz, pościg ulicami miasta i finał w rzece. Brzmi jak scena z filmu akcji? — To nie Hollywood. Tu każdy strzał może cię zaprowadzić do więzienia – komentuje były policjant Dariusz Loranty.