Ponad sto używanych rowerów miejskich po przeglądzie mogli kupić mieszkańcy Kołobrzegu. Chętnych na nie było znacznie więcej niż jednośladów, a pierwsza osoba w kolejce czekała na swój rower aż siedem godzin. Skąd takie zainteresowanie? Zdecydowała cena, bo za jeden pojazd trzeba było zapłacić tylko symboliczną złotówkę.