Kiedy późno wieczorem w niedzielę w jednej ze stacji telewizyjnych komentowałem sondażowe wyniki wyborów samorządowych, nie spodziewałem się, że pierwszy raz od 25 lat głównym problemem będzie niemożność ustalenia prawdziwych rezultatów głosowania. Myślałem raczej o tym, jak wytłumaczyć nagły wzrost poparcia dla PSL, pierwszą od lat wygraną PiS i kiepski wynik Platformy. A jednak stało się to, co się nie miało prawa stać. Okazało się, że polska demokracja – tak, ta sama, która rzekomo sprawnie działa, z której mamy być dumni – nie jest w stanie zorganizować uczciwych i rzetelnych wyborów powszechnych. Skala błędów, opóźnień,...