Pedro Rodrigues Filho nie mordował przypadkowych ludzi — jego ofiary to głównie inni przestępcy: handlarze narkotyków, gwałciciele, a nawet jego własny ojciec. Jego krwawa misja rozpoczęła się w wieku 14 lat i trwała niemal przez cztery dekady, zbierając żniwo 71 do ponad 100 ofiar. Jak więc to możliwe, że Brazylijczyk skazany na setki lat więzienia za morderstwa, w tym 47 współwięźniów, dwukrotnie odzyskał wolność?