Seria groźnych incydentów na polskiej kolei — uszkodzone tory, wyrwane elementy infrastruktury i odpalony ładunek wybuchowy pod Garwolinem — nie była przypadkiem. Podczas przemówienia w Sejmie premier Donald Tusk poinformował, że służby ustaliły osoby odpowiedzialne za akty dywersji. Jak z perspektywy pracowników kolei wygląda stan zabezpieczeń i gotowość do reagowania na podobne zdarzenia? "Fakt" zapytał o to Jerzego Oleszaka, długoletniego pracownika kolei, a także przewodniczącego zarządu sektora infrastruktury Związku Zawodowego Dyżurnych Ruchu PKP. — Nie ma takiej możliwości, żeby na każdym kilometrze toru stał pracownik ochrony czy funkcjonariusz służb państwowych — słyszymy.