Ta noc odmieniła życie rodziny z Karsina na Kaszubach (woj. pomorskie). W niedzielę (17 listopada) państwo Borowscy spokojnie spali, gdy nagle obudził ich telefon sąsiada. "Palicie się!" — usłyszeli w słuchawce. Potem wszystko działo się błyskawicznie. Ogień pochłonął niemal całe gospodarstwo. Spłonęła część zwierząt, zapasy, maszyny, auta i budynki gospodarcze. Dziś sytuacja właścicieli jest dramatyczna — nie mają nawet gdzie schować zwierząt. Ruszyła zbiórka na odbudowę gospodarstwa.