Był najstarszym taksówkarzem w Giżycku i legendą miasta. W sylwestrowy wieczór chciał dorobić do lichej emerytury i wsiadł za kółku. Po raz ostatni. Został zamordowany. W sobotę, 10 stycznia, w Giżycku w przejmujący sposób pożegnano pana Lecha (†78 l.). W uroczystości uczestniczyli także inni taksówkarze. Po uroczystości pojechali przed dom podejrzanego o zbrodnię. Klaksonami chcieli wyrazić sprzeciw wobec przemocy. — Wstrząsnęła nami wiadomość o tej strasznej zbrodni. Nie powinno nas tu dzisiaj być, nie powinno być tego pogrzebu — mówił do żałobników ks. Piotr Sosnowski, proboszcz parafii w Giżycku. Pan Lech spoczął w grobie razem ze swoimi rodzicami.