Piękność i sporo młodszy kochanek. Taka miłość możliwa tylko w snach?
Meksykański reżyser Michel Franco nie mógł wiedzieć, że do jego najnowszego filmu "Dreams" rzeczywistość dopisze kolejny rozdział. Ta rzeczywistość nosi imię amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, który krótko po premierze produkcji na zeszłorocznym Berlinale podjął zdecydowane działania w sprawie deportacji nielegalnych imigrantów. A ich w Stanach Zjednoczonych zdecydowanie najwięcej jest z sąsiadującego od południa Meksyku.
