Piast Gliwice – Lech Poznań 1:0
Druga porażka z rzędu na starcie rundy wiosennej stała się faktem. Lech Poznań wraca z Gliwic bez punktów po meczu, w którym przez długie fragmenty miał inicjatywę i wyraźnie więcej sytuacji bramkowych, ale zapłacił najwyższą cenę za koszmarną nieskuteczność. Piast Gliwice wygrał 1:0, a decydujący cios zadał wracający po długiej kontuzji Andreas Katsantonis w 83. minucie.
Początek spotkania był dość wyrównany, choć to gospodarze jako pierwsi mogli ustawić mecz pod siebie. W 28. minucie Piast dostał rzut karny, jednak Bartosz Mrozek popisał się kapitalną interwencją i obronił „jedenastkę” Patryka Dziczka, utrzymując Lecha w grze. Z czasem Kolejorz przejmował coraz większą kontrolę, częściej gościł pod polem karnym rywala i budował przewagę w liczbie strzałów oraz wejść w „szesnastkę”.
Po przerwie Lech wszedł na wyższe obroty. Zespół stwarzał kolejne dogodne okazje, które w normalnych okolicznościach powinny zakończyć się przynajmniej jednym trafieniem. Najwięcej pretensji do siebie mogą mieć Mikael Ishak i Pablo Rodríguez. Ten drugi zmarnował co najmniej dwie stuprocentowe sytuacje z bliskiej odległości — jedna próba z kilku metrów poszybowała wysoko nad bramką — a Ishak również pudłował z pozycji, z których zwykle się nie myli. František Plach bronił pewnie, dobrze skracał kąt i kilka razy uratował Piasta po strzałach z pola karnego oraz w sytuacjach sam na sam.
Gdy wydawało się, że to Lech w końcu dopnie swego, Piast zadał cios w najlepszym możliwym dla siebie momencie. W 76. minucie na boisko wszedł Katsantonis, który wracał po poważnej kontuzji więzadła krzyżowego, a kilka minut później dopisał do tej historii decydującą puentę. W 83. minucie, po dośrodkowaniu z prawej strony od Jorge Felixa, Cypryjczyk wyprzedził Joela Pereirę i precyzyjnym strzałem głową wpakował piłkę do siatki na 1:0. W tej jednej akcji Piast był konkretny, a Lech — spóźniony i niedokładny w kryciu.
Końcówka to już desperacka pogoń Kolejorza. Lech atakował falami, w doliczonym czasie do przodu powędrował nawet Mrozek przy stałym fragmencie, ale Plach wybronił wszystko, co leciało w światło bramki. Ostatecznie o wyniku przesądziła brutalna piłkarska różnica: Piast wykorzystał swoją chwilę, a Lech nie zamienił przewagi w gole i wraca z Gliwic z niczym.
