MŚ i ME – komplet medali!
Po bezowocnej podróży do Szwecji, w środę wróciliśmy do Polski, a konkretnie do Dąbek, gdzie na nowo odkrytym przez nas jeziorze Bukowo rozegraliśmy w ekspresowym tempie mistrzostwa świata i Europy. Praktycznie można było się spodziewać, że w ciągu dwóch dni odbędą się te dwie najważniejsze imprezy w Europie.
W ciągu mojej długiej kariery żeglarskiej – nie tylko bojerowej, przywykłem do takich decydujących dni.
W czwartek przy średnim wietrze żeglowałem bardzo szybko i stoczyłem zaciętą walkę o złoto z 26 letnim Rasmusem Maalinnem z Estonii, aktualnym mistrzem Europy. Jest to utalentowany zawodnik, którego wspieram sprzętowo od kilku lat.
Miejsca 2,DNF,1,1 stworzyły sytuację punktową, w której ostatni wyścig decydował o kolorach medali. Niestety wiatr znacznie osłabł w śroku trasy, gdzie startowałem i po starcie straciłem dużo dystansu. Do tego z lewej strony przyszła spora zmiana w kierunku wiatru ze sporymi szkwałami. I było pozamiatane… dojechałem do 9 miejsca co było priorytetem, bo przecież miałem już DNF i kolejna, ,,wpadka ” mogła mnie pozbawić miejsca na podium.
Gdyby tak pogdybać, czego nie robię zazwyczaj, to ta kolizja w drugim wyścigu, nie zawininiona przeze mnie kosztowała złoto. Ale z drugiej strony, dobrze, że dzięki mojej szybkiej i odpowiedniej reakcji uniknąłem potężnego zderzenia, które mogło skutkować nie tylko kompletnym zniszczeniem sprzętu, ale też poważną kontuzją ewentualnie połamanymi nogami. Obraz ten przewija mi się jeszcze przed oczami….
Te 5 wyścigów kosztowało mnie bardzo dużo sił, a czasu na regenrację było zbyt mało, aby w piątek być w pełni sił. Do tego słaby, zmienny w kierunku i sile wiatr, wymuszający długi sprint na starcie, co w ostatnich latach nie jest moją najsilniejszą stroną ;-). To powoduje, że od początku muszę odrabiać straty co jest zadaniem bardzo trudnym, bo moi dużo młodsi rywale są doskonałymi żeglarzami i żeglują bardzo szybko.
Miejsca 3,4 i 12 dawały mi 3 miejsce w bardzo ,,potasowanej” stawce. Dziś, czyli w sobotę dalsze wyścigi nie odbyły się z powodu bardzo silnego wiatru i 20 cm zbitych zasp śnieżnych na lodzie. Ja i tak bym już nie wystartował, ponieważ moje nogi, a szczególnie łydki odmówiły posłuszeństwa. Zakwasy i naciągnięty prawy achilles, do tego ogólne przemęczenie i wychłodzenie organizmu z lekkim przeziębieniem. Granice wytrzymalości mojego organizmu zostały przekroczone. Zbyt duża intensywność wysiłku, do tego podróże, brak czasu na odpowednią regenerację, wiek, to wszytsko ma wpływ.
Uppsss – co za sezon, w którym przełamałem kolejne bariery, w którym ,,ponad” zrealizowałem moje oczekiwania.
The post MŚ i ME – komplet medali! appeared first on Karol Jabłoński | Profesjonalne żeglarstwo regatowe.
