Pogoda nie rozpieszczała runmageddończyków, którzy w sobotę zmagali się z przeszkodami. Namoknięte worki stawały się coraz cięższe, belki drewna po wędrówce po jeziorze też nabierały "mocy", a śliskie dwumetrowe ściany wydawały się nie do pokonania. Zmagania trwały cały dzień i śmiałków do wylewania potu nie zabrakło.