To, że władza za wszelką cenę będzie próbować odwracać uwagę od treści ujawnionych przez „Wprost” taśm, było czymś do przewidzenia. Podobnie można było się spodziewać, że jak zwykle w takich sytuacjach Donald Tusk odwoła się do całej gamy sprawdzonych środków, że zacznie albo problem bagatelizować, albo odwracać kota ogonem, czyniąc ze sprawców – polityków własnej partii – ofiary. Metody sprawdzone, wypróbowane, skuteczne. Nie sposób było jednak przewidzieć, że prokuratura pospołu z ABW i policją zorganizują pierwszy w dziejach III RP zajazd na redakcję niezależnego tygodnika, że dopuszczą się przemocy i jeszcze że zdecydują się na taką operację w świetle kamer. A jednak tak się...