Podróżni jeszcze długo będą wspominać śnieg, który rankiem 31 grudnia sparaliżował lotnisko w Modlinie. W terminalu utknęło około tysiąca osób, które skarżyły się na brak informacji i chaos organizacyjny. I choć przed południem wznowiono ruch, loty miały wielogodzinne opóźnienia. Z redakcją "Faktu" skontaktowała się pani Irmina, której mąż miał spędzić niemal trzy godziny zamknięty w samolocie, czekając na wylot do Bergamo.