Najprawdopodobniej "Dziki" miał być filmową emanacją tzw. zwrotu ludowego, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich latach. Można było zrobić rzeźniczy film o Jakubie Szeli. Niestety, Macieja Kawulskiego pokonał jego własny geniusz — postanowił sam coś wymyślić.