Grenlandczycy, którzy przywykli do trudnych warunków klimatycznych Arktyki, są przyzwyczajeni do suszenia ryb na zapas, ale nie do wojny. Tymczasem temat ten coraz bardziej wchodzi w ich życie. Premier Wyspy Jens-Frederik Jensen na wtorkowej konferencji przyznał, że „użycie przeciwko Grenlandii siły jest mało prawdopodobne, ale niewykluczone” i zapowiedział powołanie zespołu reagowania kryzysowego. Mieszkańcy stolicy, Nuuk, podkreślają, że najbardziej obawiają się interwencji zbrojnej USA.