Polskokatolicki ksiądz z Elbląga zdradza, ile ludzie dają w kopercie, gdy przychodzi po koledzie. — Wręcz protestowałem — mówi w rozmowie z "Faktem". Wspomina też, jak raz musiał zjeść sześć obiadów. Po tym podjął ważną decyzję. — Żeby nikomu nie było przykro — wyjaśnia.