4 lutego, w przedostatnim dniu trwania mistrzostw Europy w kolarstwie torowym w tureckiej Konyi, oczy polskich kibiców skierowane były na Mateusza Rudyka, który miał realną szansę na wdarcie się na podium zawodów w sprincie. 30-latek walczył dzielnie, ale najpierw uległ w półfinale Brytyjczykowi Matthew Richardsonowi, a potem, w walce o brąz, przegrał z Rosjaninem Nikitą Kiriłcewem, choć w drugim wyścigu różnica między zawodnikami była naprawdę mikroskopijna, a tzw. decider, czyli swoista dogrywka, wydawała się niewykluczona...