Od dziecka wpajano nam, że bycie miłym to klucz do społecznej akceptacji. Uśmiechaj się, przepraszaj, bądź ugodowy - a świat odpowie tym samym. Co jednak, jeśli ta życiowa instrukcja ma drobną, acz kluczową usterkę? Co, jeśli w pogoni za byciem lubianym, nieświadomie kopiesz pod sobą dołek? Istnieje cienka granica między uprzejmością a desperacką próbą zadowolenia wszystkich wokół. Przekroczenie jej to najszybsza droga do utraty wartości we własnych i, co gorsza, w cudzych oczach.