W pierwszych kilkunastu sekundach w mixed-zone Piotr Michalski wygrał niełatwą walkę, bo emocje zaczęły ściskać mu gardło, a oczy przepełnione były emocjami. Wygrał nie tylko ten pojedynek, ale także pokusę, aby coś mocnego rzucić pod adresem swojego przeciwnika. Zwyciężył charakter wspaniałego sportowca. - Nie chcę się na nim wyżywać, chciał jechać jak najszybciej i po swoje marzenia, on też po to trenował - powiedział nasz olimpijczyk po finale na 1000 m.