Wojciech Różycki (46 l.) ze Szczawnicy tegoroczny dzień zakochanych zapamięta na całe życie. Właśnie w walentynki, podczas cięcia drewna na opał, stracił prawą dłoń. Jeździł z kikutem od szpitala do szpitala, szukając pomocy. Jego mrożąca krew w żyłach historia ma jednak "happy end".