Zaczęło się od zgubionych kluczyków, skończyło lądowaniem śmigłowca straży przybrzeżnej. Para Amerykanów spędzająca urlop na Hawajach z powodu burzy oraz własnej niefrasobliwości nie mogła opuścić jednej z tamtejszych plaż. O pomoc w ewakuacji bezskutecznie prosili dyżurnych numeru alarmowego, nie pomogli im też żołnierze z pobliskiej bazy wojskowej. Ratunek przyniosło dopiero wypisanie na piasku olbrzymiego napisu "SOS".