Po raz pierwszy podczas procesu Łukasza Żaka przed wysokim sądem pojawiła się osoba, która nie miała z nim nic wspólnego. I choć Paulina R. nie była też obecna na miejscu zdarzenia, znała część osób zamieszanych w wypadek. Z jedną z nich zorganizowała spotkanie, nagrywając rozmowę ukrytym dyktafonem. — Dziwnie się zachowywał. Unikał kontaktu wzrokowego, a gdy zadałam pytanie, czy wiedzą gdzie jest Żak, był wyraźnie zmieszany — przyznała.