Policjanci z Przemyśla zatrzymali kierowcę Toyoty, który pędził ponad 110 km/h w terenie zabudowanym. Ku ich zaskoczeniu za kierownicą siedział ich własny przełożony, podinsp. Janusz Kiszka, komendant miejscowej jednostki. Mimo to funkcjonariusze nie zastosowali taryfy ulgowej — zatrzymali mu prawo jazdy i nałożyli mandat. Całą sprawę opisano na łamach Onetu.