Dziś trudno wyobrazić sobie "Powrót do przyszłości" bez energii i komediowego temperamentu Michaela J. Foxa. A jednak początkowo to nie on miał zagrać Marty'ego McFlya. Pierwszym odtwórcą roli był Eric Stoltz; aktor zaczął już zdjęcia, powstało sporo materiału, a ekipa pracowała pełną parą. Ostateczna zamiana, do której doszło w trakcie realizacji filmu, była decyzją kosztowną, ryzykowną wizerunkowo i logistycznie trudną. Skoro więc do niej doszło, powód musiał być dla twórców fundamentalny.