Okazuje się, że przy relatywnie niskiej frekwencji i drugiej turze wyborów, w której wynik był bliski remisowi 50:50, referendum nie jest potencjalnym zagrożeniem. Jest za to de facto trzecią turą wyborów, którą należy wkalkulować w cykl rządzenia. Tej wyobraźni zabrakło prezydentowi Krakowa.