Drugi z kierowców autokaru, w wypadku którego zginęło 12 Polaków, opisał pierwsze chwile tragedii na Węgrzech. - Kiedy autobus zaczyna się przechylać i uderza, w tej kabinie zaczynają się dziać ze mną rzeczy jak w pralce - mówił w TVN24. Zdaniem szofera "węgierska strona robi, co może", jednak wsparcie poszkodowanych przez polskie władze mogłoby być większe.