"Najlepsze kumpele. Zły plan. Dobra faza". Jeżeli do tego onelinera, którym polski dystrybutor promuje "Wrong Girls", dodać jeszcze psychodeliki i gadające koty, to w zasadzie wiedzielibyśmy o debiutanckim filmie Dylana Meyera prawie wszystko. Momentami nieco głupawym, jak to stonerska komedia, ale w tym wszystkim bardzo śmiesznym. Nie wróżę "Wrong Girls" wielkiej kinowej kariery, a ma za to potencjał do tego, by stać się prawdziwym imprezowym klasykiem.