- Do dziś się zdarza, że mam z kibicami Cracovii niełatwe spotkania. Raz się zdarzyło, że jeden z nich… rozpłakał się. Byłem akurat na spacerze z synem, który mnie spytał: tato, co zrobiłeś temu panu? Wymyśliłem takie zdanie: tato otworzył drzwi do marzeń, których nie spełnił. Człowiek jest wściekły, ale z drugiej strony wdzięczny, że kibice, sponsorzy i inne podmioty docenili moją pracę - mówi Mateusz Dróżdż w pierwszym dużym wywiadzie, jakiego udzielił po nagłym zwolnieniu z Cracovii na początku roku.