Takich nerwów u Sandro Pertile, dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich, który szefował też olimpijskim konkursom w Predazzo, nie widziałem już dawno. Borek Sedlak, który startuje zawodników, był aż blady, a delegat techniczny Jelko Gros wyglądał na spanikowanego. Całe jury jakby nie wiedziało, co ma robić. A wszystko przez nagły, ale krótki opad śniegu. Gdyby wytrzymali ciśnienie, nie byłoby problemu i zawody można byłoby dokończyć. Tymczasem te zostały przerwane na trzy skoki przed końcem. Tym samym Polska zdobyła trzeci medal na tych igrzyskach. Po srebro sięgnęli Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak.