Najpierw Iga Świątek została wybuczana, gdy wracała z przerwy toaletowej. Następnie padła z bólu na kolana, bo dostała piłką w żebra. Jeszcze później rywalka w trakcie decydującego seta ruszyła do sędziego i poinformowała go, że nie chce grać dalej. A w końcu zaatakowała Polkę. Takie rzeczy działy się, gdy Świątek poprzednio grała na Court Suzanne-Lenglen. W piątek na drugim co do wielkości obiekcie Stade Roland Garros mecz z udziałem Polki powinien być znacznie spokojniejszy.