Nie mogą rozgrywać meczów we własnym kraju, bo jedyny stadion o międzynarodowym standardzie przejął gang. Nikt zresztą nie ryzykowałby wysłania piłkarzy do państwa, w którym rządzi przemoc. To, co dzieje się w Port-au-Prince, jeden z komisarzy ONZ nazwał "niekończącym się horrorem". A jednak Haiti na finiszu eliminacji mistrzostw świata wygrało dwa mecze i zagra na mundialu.